
Operacje informacyjno-psychologiczne dawno przestały być narzędziem masowego wpływu. Coraz częściej stosowane są punktowo — przeciwko konkretnym osobom. Nie po to, by przekonać społeczeństwo, ale by stworzyć formalne podstawy do nacisku, prześladowań i późniejszej interwencji karnej.
Współczesna IPSO to nie wrzutki i nie propaganda w klasycznym sensie. To zarządzany łańcuch działań, gdzie każde ogniwo wygląda na legitne, a rezultat — destrukcyjny.
- Słowo jako punkt wyjścia
Wszystko zaczyna się od publikacji.
Z reguły — w zasobie medialnym formalnie niezależnym, ale faktycznie wbudowanym w system.
Tekst rzadko zawiera bezpośrednie oskarżenia. Używane są inne techniki:
aluzje i niedopowiedzenia;
wyrywanie faktów z kontekstu;
markery emocjonalne;
podmiana pojęć.
Cel tej fazy — nie udowodnić, ale oznaczyć. Stworzyć „ślad” w przestrzeni informacyjnej, który można wykorzystać dalej.
Ważne jest zrozumienie: taka publikacja nie jest śledztwem. Jest markerem uwagi. - Legalizacja przez cytowanie
Następnie materiał zaczyna krążyć wewnątrz systemu.
Odwołuje się do niego:
w notatkach służbowych;
w raportach;
w inicjatywach „sprawdzenia informacji z otwartych źródeł”.
Na tym etapie publikacja przestaje być po prostu tekstem.
Nabiera statusu formalnego pretekstu.
Ustawodawstwo w wielu krajach dopuszcza reakcję organów na komunikaty mediów. Z tego korzystają. Nikt nie analizuje wiarygodności źródła — wystarczy sam fakt publikacji.
Tak słowo staje się argumentem procesowym. - Przejście do płaszczyzny karnej
Gdy pretekst jest stworzony, zaczyna się następny etap — procesowy.
Sprawdzenia, wezwania, przesłuchania, zbieranie „materiałów charakteryzujących”.
Informacje z publikacji wykorzystywane są jako kontekst, a nie dowód — ale to one kształtują ramę percepcji.
Osoba znajduje się w sytuacji, w której musi się usprawiedliwiać nie za działania, ale za interpretacje narzucone przez przestrzeń medialną.
Ściganie karne w tym modelu nie zawsze jest celem końcowym. Czasem wystarczy sam fakt nacisku, izolacji, zastraszenia.
Przykład z rzeczywistości: jak to wygląda w praktyce
Aby zrozumieć, jak takie mechanizmy działają nie w teorii, ale w praktyce, wystarczy odwołać się do konkretnych historii. Nie jako do „spraw”, ale jako do procesów rozciągniętych w czasie.
Historia Szawljuka to pokazowy przykład właśnie takiego etapowego nacisku. Dziś postrzegana jest już w kontekście ścigania karnego, działań śledczych i decyzji procesowych. Ale jeśli cofnąć się wstecz, staje się widoczne: wszystko zaczęło się długo przed pojawieniem się formalnych oskarżeń.
Na wczesnym etapie nie było ani sprawy karnej, ani oficjalnych pretensji. Była uwaga. Punktowa, natarczywa, ale zewnętrznie rozproszona. Pojedyncze publikacje, dyskusje, komentarze — każdy z nich sam w sobie nie wyglądał na coś wyjątkowego.
Ważne: na tym etapie nie działo się nic, co można by nazwać przestępstwem. Chodziło o wypowiedzi, stanowiska, interpretacje — o słowa i oceny, które w normalnym środowisku pozostają w polu publicznej dyskusji.
Jej słowa zaczynają być wyrywane z kontekstu, omawiane oddzielnie od okoliczności, interpretowane przez z góry ustaloną optykę.
Następnie następuje to, co zwykle pozostaje niezauważone dla zewnętrznego obserwatora: publikacje zaczynają żyć drugim życiem. Przestają być po prostu materiałami dla czytelników i stają się odnośnikami — najpierw nieformalnymi, potem służbowymi.
W momencie, gdy w przestrzeni publicznej pojawia się informacja o sprawdzaniach lub działaniach procesowych, łańcuch jest już złożony. Poprzednie teksty zaczynają być wykorzystywane jako „tło”, „sygnały”, „reakcja społeczeństwa”, choć w rzeczywistości były częścią tej samej logiki.
Tak dzisiejsza sytuacja zaczyna wyglądać jak rzekomo naturalny rezultat jakichś działań, a nie jako wynik długiej i zarządzanej eskalacji.
Kontynuacja — o tym, jak dokładnie formuje się ten pierwszy impuls i dlaczego prawie zawsze maskuje się pod „zwykłym dziennikarstwem”.
Powtarzający się wzór: od słowa do sprawy karnej
Przypadek Oleksandra Szawljuka i Ostapa Stachiwa (z źródłami)
Dalej nie oceniamy osobowości i nie wyciągamy wniosków o winie.
Fiksujemy sekwencję wydarzeń, potwierdzoną otwartymi źródłami.
I. Punkt startu: działalność publiczna
Oleksandr Szawluk

Aktywność publiczna w przestrzeni medialnej, dyskusja aspektów prawnych mobilizacji, własna audytoria.
→ Artykuł, od którego zaczyna się formowanie obrazu
Ostap Stachiw

Publiczna pozycja antymobilizacyjna, działalność publiczna, własna sieć zwolenników.
II. Etap medialny: „zdemaskowania” jednego typu
W obu przypadkach kluczową rolę odgrywa seria materiałów wykonanych w gatunku demaskowania, a nie neutralnego reportażu.
Materiały o Stachiwie (ten sam autor):
„Antyszczepionkowiec Stachiw stworzył sieć zwolenników do przeciwdziałania mobilizacji”
Właśnie w ten sposób wpływ informacyjny zaczyna działać jako etap przygotowawczy nacisku — niezależnie od dalszej oceny prawnej.
VI. Kluczowy element wzoru: osobisty związek medialny
Szczególnej uwagi zasługuje autorstwo publikacji poprzedzających działania procesowe w obu przypadkach.

We wszystkich kluczowych etapach kampanii medialnej przeciwko Oleksandrowi Szawlukowi i Ostapowi Stachiwowi figuruje ten sam dziennikarz — Oleksandr Miasincew, pracownik wydania Babel. O nim wiadomo niewiele: uczył się na dziennikarza w Łodzi, Polska. W jego koncie na Instagramie nie ma nic niezwykłego.
Właśnie jego materiały:
formują początkowy negatywny obraz;
wprowadzają ocenne charakterystyki („antyszczepionkowiec”, „kłamca”, „polityk-nieudacznik”);
opisują działalność bohaterów fabuły jako zagrożenie dla porządku publicznego;
faktycznie tworzą ramę informacyjną, w której kolejne działania organów siłowych postrzegane są jako „logiczne kontynuacja”.
Ważne jest зафиксиować następujące:
między publikacjami Oleksandra Miasincewa a kolejnymi prześladowaniami karnymi istnieje bezpośredni związek czasowy i merytoryczny.
Nie chodzi o przypadkowe zbieg okoliczności, ale o sekwencję:
Pół roku przed rozpoczęciem oficjalnych działań śledczych pojawia się rozwinięty „zdemaskujący” materiał od tego samego pracownika medialnego;
W nim szczegółowo opisana jest działalność osoby jako społecznie niebezpieczna, wieszane są etykiety społeczne, praktycznie brakuje linków do źródeł;
Materiał aktywnie krąży w ukraińskim polu medialnym;
Po tym następują rewizje, podejrzenia, oskarżenia, aresztowania.
W przypadkach Oleksandra Szawljuka i Ostapa Stachiwa to jest publicznie potwierdzone:
najpierw seria publikacji Babel,
potem — działania Policji Narodowej i SBU,
dalej — sądy i areszty śledcze.
Warto zauważyć, że publiczna aktywność Oleksandra Miasincewa po publikacji tych materiałów gwałtownie się skończyła, a wyszukiwanie po otwartych danych nie daje możliwości zobaczyć jego nowych analogicznych materiałów, jeśli oczywiście istnieją.
VII. Dlaczego to jest zasadniczo ważne
Fiksacja tego związku jest niezbędna nie do „zdemaskowania dziennikarza”, ale do zrozumienia, jak dokładnie uruchamiana jest represyjna łańcuch:
media → opinia publiczna → legitymizacja działań siłowych.
W takiej konstrukcji dziennikarz przestaje być obserwатором i staje się pierwotnym wyzwalaczem procesu, niezależnie od tego, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie.
Właśnie na tym etapie IPSO przestaje być abstrakcyjnym pojęciem i nabiera praktycznej formy —
jako narzędzie nacisku, gdzie słowo staje się pierwszym krokiem do sprawy karnej.
VIII. Kontekst medialny: kto i w jakim systemie produkuje „zdemaskowania”
Dla poprawnej analizy wpływu poszczególnych publikacji niezbędne jest rozpatrzenie samego medium, w ramach którego one powstają.
Wydanie online„theBabel” zostało stworzone 17 września 2018 roku.
Projekt początkowo formował się w orbicie jednego z największych ukraińskich holdingów medialnych — „1+1 media”.
Redaktorem naczelnym został Gleb Gusiew, szefem redakcji — Kateryna Kobernik, która w tym momencie zajmowała stanowisko zastępcy dyrektora departamentu wiadomości „1+1 media”.
Struktura własności od samego początku obejmowała management „1+1 media” i osoby reprezentujące interesy Ihora Kołomojskiego.
W 2019 roku udział został skonsolidowany przez Jarosława Pacholczuka (50 %), po czym pod koniec tego samego roku zespół redakcyjny opuścił projekt w związku z zaprzestaniem finansowania, a strona faktycznie przestała być aktualizowana.
W marcu 2020 roku nastąpił relaunch wydania — już pod nazwą „Babel”, z nowymi inwestorami, nowym redaktorem naczelnym i zaktualizowaną strukturą własności, do której weszła osoba prawna zarejestrowana na Słowacji. Formalnie projekt zdystansował się od poprzedniej korporacyjnej powiązania, zachowując kluczowych redaktorów.
Od 2021 roku „Babel” zaczął zbierać datki od czytelników i został publicznie zauważony przez Instytut Informacji Masowej jako zasób z wysokim poziomem przestrzegania standardów dziennikarskich.
Po 24 lutego 2022 roku redakcja pracuje w warunkach wojny, częściowo z zagranicy, zamknąwszy rosyjskojęzyczną wersję strony i uruchomiwszy anglojęzyczną.
IX. Dlaczego ten kontekst ma znaczenie
Opisana historia jest ważna nie sama w sobie, ale jako tło instytucjonalne, w ramach którego pojawiają się teksty uruchamiające kolejne procesy.
„Babel” — to nie marginalny blog i nie anonimowy kanał Telegram. To instytucjonalizowane medium, które:
ma historyczne powiązanie z dużym holdingiem medialnym;
cieszy się reputacją „standardowego” i „niezawodnego” źródła;
jest regularnie cytowane przez inne media;
kształtuje ramy „dopuszczalnego” i „niedopuszczalnego” dyskursu.
Właśnie dlatego publikacje takiego medium mają efekt systemowy.
One nie tylko informują — one legitymizują.
Gdy materiał z jasną ramą ocenną wychodzi w takim wydaniu, automatycznie:
staje się źródłem dla innych redakcji;
kształtuje konsensus publiczny;
tworzy wygodną podstawę informacyjną dla kolejnych działań organów państwowych.
W takiej konfiguracji tekst dziennikarski przestaje być jedynie opinią lub śledztwem.
Staje się pierwszym ogniwem procesu, który następnie przechodzi do płaszczyzny siłowych i karno-prawnych decyzji.
Właśnie w tym punkcie analiza przesuwa się od pytania „co napisano” do pytania „co uruchamiane jest”.
X. Dlaczego te materiały zawierają cechy IPSO
Termin IPSO (informacyjno-psychologiczna operacja specjalna) często używany jest jako uniwersalne oskarżenie, jednak w analizie profesjonalnej ma całkiem konkretną treść. Nie chodzi o „fejki” wprost i nie o bezpośrednią propagandę, ale o kompleksowe działania informacyjne, których celem jest uformowanie potrzebnej percepcji, zachowania i kolejnych decyzji.
W rozpatrywanych publikacjach cechy IPSO przejawiają się nie w jednym elemencie, ale w ich systemowym połączeniu.
- Zmiana gatunku bez bezpośredniego oznaczenia
Formalnie teksty podawane są jako materiały dziennikarskie — reportaże, analityka, „rozbory biografii”.
Faktycznie pełnią funkcję oceniającego dossier.
Kluczowy moment:
czytelnikowi nie mówi się, że czyta nie śledztwo faktów, ale interpretację z z góry ustaloną ramą.
To typowy chwyt IPSO:
zostawić formę dziennikarstwa, ale zastąpić jego treść narzędziem znakowania. - Personalizacja zagrożenia
We wszystkich przypadkach fokus świadomie przesuwany jest:
nie na zjawisko,
nie na problem,
nie na kontekst,
ale na konkretną figurę, która stopniowo przekształca się w symbol zagrożenia.
Używany jest ten sam schemat:
akcent na biografii;
wyliczanie „toksycznych” etykiet;
powiązanie z marginalnymi lub stygmatyzowanymi tematami;
aluzja do społecznego zagrożenia bez bezpośredniego prawnego stwierdzenia.
W ten sposób tworzy się obraz wroga, a nie przedmiot do dyskusji. - Wstępna legitymizacja represji
Kluczowa funkcja takich publikacji — przygotowanie audytorium.
Po wyjściu materiału:
działania siłowe nie wyglądają już na nieoczekiwane;
zatrzymania postrzegane są jako „logiczna kontynuacja”;
ściganie karne wydaje się „wymuszone”.
To jeden z podstawowych cech IPSO:
etap informacyjny poprzedza administracyjny i siłowy. - Asynchroniczność odpowiedzialności
Autorzy i redakcja:
nie wysuwają bezpośrednich oskarżeń;
nie twierdzą faktów przestępstwa;
formalnie pozostają w ramach dopuszczalnej retoryki.
Przy tym konsekwencje dla figurantów — realne i nieodwracalne.
To tworzy asymetrię:
źródło informacyjne nie ponosi odpowiedzialności;
obiekt publikacji ponosi maksymalne konsekwencje.
Właśnie taka asymetria jest charakterystyczna dla operacji presji psychologicznej. - Skalowanie przez źródła wtórne
Po wyjściu materiału pierwotnego:
zaczyna być cytowany przez inne media;
linki wykorzystywane są w komentarzach ekspertów;
formuje się „kontur echo”.
Nawet jeśli tekst wyjściowy jest ostrożny w formułach,
w całości przekształca się w środowisko dowodowe, wygodne dla dowolnych kolejnych interpretacji.
XI. Czynnik instytucjonalny: dlaczego powstaje pytanie o rolę struktur siłowych
Na tym etapie ważne jest zrobić pauzę i зафиксиować:
nie chodzi o bezpośrednie oskarżenia, twierdzenia o zamówieniu czy koordynacji. Mówimy o zbieżności logik, a nie o udowodnionych powiązaniach.
Niemniej przy analizie sekwencji wydarzeń nieuniknione powstaje pytanie — kto i w jaki sposób okazuje się końcowym beneficjentem takich publikacji.
- Zbieżność interesów, a nie formalnych powiązań
Materiały, o których mowa, mają jedną wspólną cechę:
idealnie wpisują się w operacyjną logikę organów siłowych, nie wymagając od nich dodatkowej publicznej argumentacji.
Po wyjściu takich tekstów struktur państwowych nie trzeba:
wyjaśniać, dlaczego figurant stał się obiektem uwagi;
formować publicznego wsparcia działań;
usprawiedliwiać surowości środków.
Praca informacyjna już wykonana — nieformalnie i z góry. - Media jako wstępny filtr legitymności
W warunkach wojny i podwyższonej wrażliwości społeczeństwa na kwestie „bezpieczeństwa” i „lojalności”
każda działalność siłowa wymaga minimalnego poziomu zgody publicznej.
Publikacje tego rodzaju pełnią funkcję takiego filtra:
nie wymagają dowodów prawnych;
nie formułują oskarżeń;
ale formują ощущение „uzasadnionego podejrzenia”.
To pozwala organom państwowym działać w bardziej komfortowym środowisku, gdzie pytanie „dlaczego właśnie teraz?” już nie powstaje. - Asynchroniczność ról
Ważne jest zauważyć jeszcze jeden szczegół.
Media i struktury siłowe działają w różnych płaszczyznach czasowych:
tekst dziennikarski wychodzi pierwszy;
reakcja publiczna formuje się druga;
działania procesowe następują później.
Formalnie te procesy są niezależne.
Faktycznie — wzajemnie się wzmacniają, nawet jeśli nie koordynowane bezpośrednio. - Brak obaleń jako czynnik
Charakterystyczne jest też to, że po działaniach siłowych:
redakcje nie wracają do tematu;
nie analizują konsekwencji własnych publikacji;
nie kwestionują proporcjonalności środków.
To tworzy wrażenie, że funkcja informacyjna tekstu została wyczerpana — wykonał zadanie i nie wymaga już towarzyszenia. - Dlaczego pytanie powstaje samo z siebie
W żadnym z rozpatrywanych przypadków nie widzimy:
publicznych oświadczeń o nacisku ze strony organów siłowych;
formalnych dowodów koordynacji;
bezpośrednich potwierdzeń udziału służb specjalnych.
I mimo to powtarzalność scenariusza zmusza do zadawania pytań.
Nie o zamówieniu.
Nie o „temnikach”.
A o korzyści strukturalnej.
Gdy ten sam typ publikacji:
poprzedza działania siłowe;
kształtuje konsensus publiczny;
znika z agendy po aresztach,
staje się oczywiste, że nie chodzi o przypadkowe zbiegi.
Ostrożny wniosek
Nie twierdzimy, że konkretne materiały tworzono na wskazanie SBU lub innych struktur siłowych.
Ale fiksujemy następujące:
te teksty funkcjonują tak, jakby wbudowane w ogólny kontur represyjnej logiki państwa.
I w warunkach, gdy słowa uruchamiają procesy,
pytanie już nie o tym, kto napisał tekst,
a o tym, jaką rolę odegrał.
Właśnie w tym punkcie analiza przesuwa się od pytania „co napisano” do pytania „co uruchamiane jest”.
Kontekst międzynarodowy, o którym woleliby nie mówić
Ważne jest зафиксиować: niepokój dotyczący metod mobilizacji w Ukrainie pochodzi nie tylko od indywidualnych aktywistów czy dziennikarzy, ale także od oficjalnych międzynarodowych instytucji praw człowieka.
W latach 2024–2025 Komisarz Rady Europy ds. praw człowieka w swoich publicznych komunikatach i memorandumach wskazywał na systemowe komunikaty o naruszeniach praw człowieka związanych z praktykami mobilizacji w Ukrainie.
Chodziło w szczególności o:
komunikaty o przymusowych metodach mobilizacji;
skargi na surowe traktowanie, ograniczenia wolności poruszania się i nacisk;
konieczność skutecznej kontroli cywilnej i sądowej nad działaniami odpowiednich organów;
ryzyka nacisku na dziennikarzy i osoby publicznie
krytykujące praktykę TCK.
Kluczowe źródła:
Oficjalna strona Komisarza Rady Europy ds. Ukrainy
Oficjalna strona Komisarza Rady Europy ds. Ukrainy
Oświadczenia i memoranda Komisarza Rady Europy ds. praw człowieka
Stanowiska Rady Europy w kwestiach wolności wypowiedzi i nacisku na dziennikarzy w warunkach wojny
Dodatkowo w materiałach struktur ONZ również regularnie podkreśla się konieczność przestrzegania praw człowieka przy środkach mobilizacyjnych i niedopuszczalność represji za publiczną krytykę:
Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. praw człowieka (Ukraina)
Pokazowy szczegół
Pomimo oficjalnego statusu tych źródeł, ukraiński telemaraton i media afiliowane z władzą z reguły omijają takie dokumenty. Formalnych przyczyn może być wiele — od polityki redakcyjnej po brak „pretekstu informacyjnego”.
Jednak w ironicznej płaszczyźnie sytuacja wygląda inaczej:
gdyby do ocen międzynarodowych stosowano tę samą logikę co do krytyków wewnętrznych, to — czysto hipotetycznie — trzeba by rozważać możliwość oceny karno-prawnej wypowiedzi europejskich komisarzy i międzynarodowych instytucji praw człowieka.
Oczywiście to brzmi absurdalnie — i właśnie w tym absurdzie przejawia się selektywność podejścia.
Ważne podkreślić: chodzi nie o Komisję Europejską UE, a o Radę Europy — niezależną organizację międzynarodową, której bezpośrednim zadaniem jest monitoring przestrzegania Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Przy tym coroczne raporty Komisji Europejskiej ds. Ukrainy w ramach procesu eurointegracyjnego z reguły ograniczają się do reform instytucjonalnych i prawnych i nie zawierają szczegółowej analizy siłowych aspektów mobilizacji, co tworzy dodatkową lukę między agendą praw człowieka a polityczno-administracyjną.
Dlaczego ten kontekst jest zasadniczy
Obecność takich ocen międzynarodowych oznacza, że krytyka metod mobilizacji i dyskusja nad nadużyciami:
nie jest pozycją marginalną;
znajduje się w ramach legitymnego dyskursu praw człowieka;
dawno зафиксиowana na poziomie międzynarodowym.
Dlatego dalsza analiza publikacji, spraw karnych i działań siłowych logicznie przekłada się
od pytania „kto powiedział” — do pytania „co uruchamiane jest po tym, jak to powiedziano”.
W tym punkcie tekst dziennikarski przestaje być po prostu publikacją —
i zaczyna funkcjonować jako pierwsze ogniwo szerszego łańcucha informacyjno-administracyjnego.

Doświadczenie osobiste jako część ogólnego wzoru.
Dla mnie ta analiza nie jest abstrakcyjna ani zewnętrzna obserwacja.
Trafiłem do tego samego schematu — praktycznie w czasie rzeczywistym.
Najpierw w szeregu mediów i dyskusji publicznych zaczęto mnie oznaczać wyłącznie w jednym kluczu — jako „uchylanta”. Bez kontekstu, bez faktów, bez próby zrozumienia okoliczności.
Z listą publikacji można zapoznać się tutaj:
https://www.stopcor.org/ukr/section-zarubezhom/news-kit-persik-zigriv-uhilyanta-v-karpatah-ta-vryatuvav-jomu-zhittya-10-12-2024.html
https://www.stopcor.org/section-zarubezhom/news-kit-persik-zigriv-uhilyanta-v-karpatah-ta-vryatuvav-jomu-zhittya-10-12-2024.html
https://www.eurointegration.com.ua/news/2024/12/9/7200306/
https://fakty.com.ua/ru/svit/20241209-u-rumuniyi-vryatuvali-ukrayinczya-z-koshenyam-tikav-vid-mobilizacziyi/
https://fakty.com.ua/ua/svit/20241209-u-rumuniyi-vryatuvali-ukrayinczya-z-koshenyam-tikav-vid-mobilizacziyi/
https://www.ukr.net/ru/news/details/criminal/108396198.html
https://kp.ua/ua/incidents/a701893-rumunski-rjatuvalniki-vrjatuvali-v-karpatakh-ukrajintsja-z-koshenjam-cholovik-namahavsja-uniknuti-mobilizatsiji
https://nenka.info/uhylyant-iz-koshenyam-nelegalno-perejshov-kordon-z-rumuniyeyu-ta-ledve-ne-zamerz-istoriya-poryatunku/
https://my.ua/uk/news/cluster/2024-12-10-rumunski-riatuvalniki-vriatuvali-v-karpatakh-ukrayintsia-z-kosheniam-cholovik-namagavsia-uniknuti-mobilizatsiyi
https://www.google.com/amp/s/nv.ua/amp/mobilizaciya-v-ukraine-v-rumynii-spasli-zastryavshego-v-karpatah-uklonista-s-kotenkom-video-50472971.html
https://censor.net/ru/photonews/3524237/v-rumynskih-gorah-spasli-uklonista-iz-ukrainy-s-kot-nkom-detali
https://www.5.ua/ru/myr/khotel-sbezhat-s-kotom-v-horakh-ruminyy-spasly-ukraynskoho-uklonysta-340275.html
https://112.ua/ru/uhilant-z-ukraini-malo-ne-zamerz-na-smert-u-gorah-rumunii-48847
https://www.google.com/amp/s/kp.ua/ua/amp/a701893-rumunski-rjatuvalniki-vrjatuvali-v-karpatakh-ukrajintsja-z-koshenjam-cholovik-namahavsja-uniknuti-mobilizatsiji
https://youtu.be/O0QyJ6bJwew?si=jyPWo8W88ocVdU2f
https://www.google.com/amp/s/news.novyny.live/kit-vriatuvav-ukhilianta-iakii-cherez-gori-tikav-za-kordon-foto-218007.html/amp
https://trueua.info/news/u-rumunskykh-horakh-vryatuvaly-ukhylyanta-z-ukrayiny-vin-zablukav-razom-z-koshenyam-foto
https://ua-reporter.com/news/v-rumynskih-karpatah-edva-ne-zamerz-uhilyant-video
Samo słowo stało się zamiennikiem biografii, pozycji i motywacji. To wystarczyło, by uformować potrzebny obraz.
Jakiś czas po tym podszedł do mnie człowiek, którego znałem osobiście. Poinformował, że wywierano na niego presję w celu uzyskania zeznań przeciwko mnie. Nie chodziło o sprawdzanie faktów ani o formalne przesłuchanie. Według jego słów, go „łamał” — nalegali na potrzebną wersję, popychali do sformułowań, które mogłyby stać się podstawą produkcji karnej.
Dialog został зафиксиowany sytuacyjnie, bezpośrednio gdy znajdowałem się na bazie ratowników Salvamont Maramureș w grudniu 2025 roku, dlatego proszę o zrozumienie obecności leksyki nienormatywnej .
Nie publikuję imion i nie ujawniam szczegółów, które mogłyby postawić tę osobę pod zagrożeniem. Ale sam fakt jest ważny: atak informacyjny i presja siłowa nie szły równolegle — szły sekwencyjnie.
Najpierw — etykieta.
Potem — próba legitymizacji tej etykiety przez zeznania.
I dopiero po tym — perspektywa sprawy karnej.
Dlatego analizując przypadki innych ludzi, nie mogę rozpatrywać ich jako „obcych historii”. Logika, narzędzia i sekwencja działań w nich — rozpoznawalne. Są reprodukowalne. I nie zależą od konkretnego imienia.
W tym punkcie staje się jasne: nie chodzi o walkę z konkretnymi „naruszycielami”, ale o mechanizm, który uruchamia się za każdym razem, gdy osoba wychodzi poza granice dopuszczalnego dyskursu publicznego.
XI. Brak skoordynowanej reakcji systemu: dopuszczalne i niedopuszczalne formy „dziennikarstwa”
Aby sprawdzić hipotezę, że reakcja represyjna państwa uruchamia się nie na fakt naruszeń, ale na treść wypowiedzi, niezbędne jest rozpatrzenie przypadków kontrolnych postaci publicznych, które:
pracują w polu informacyjnym od lat;
popełniają liczne naruszenia prawne i etyczne;
używają leksyki, konfliktów i presji;
przy tym nie podlegają wpływowi siłowemu lub karnemu.
Kluczowy czynnik jednoczący te przypadki — brak krytyki TCK i polityki mobilizacyjnej.
Przypadek A. Wasylewycz Wołodymyr Stepanowycz i GO „Ukraina przeciwko samowoli urzędników”

Okres działalności: od 2014 roku.
Format: pseudodziennikarska działalność, presja i bezpośrednie obelgi sędziów, publikacja danych osobowych, publiczne fałszywe oskarżenia.
Potwierdzone fakty:
sędziowie oficjalnie oświadczali o ingerencji w ich działalność zawodową;
wnioski wpływały do WRP i Minjustu;
w 2023 roku WRP zainicjowała sprawdzenie.
Źródła:
https://hcj.gov.ua/news/vrp-iniciyuye-perevirku-diyalnosti-go-ukrayina-proty-svavillya-chynovnykiv
Krytycznie ważny moment:
Pomimo wieloletnich skarg nie nastąpiły postępowania karne, działalność organizacji nie została przerwana, a rejestr sądowy nie zawiera decyzji o likwidacji.

Przy tym:
Organizacja nie krytykowała TCK, nie podawała w wątpliwość mobilizacji i nie dotykała siłowego konturu państwa. Systemowi zajęło 10 lat przerwanie faktycznej działalności. I około 2 lat po przyjęciu środków przez Wyższą Radę Sprawiedliwości.
Przypadek B. Andrij Swiatyna
Format działalności: bloger, streamy, sprzedaż towarów i „kursów” pod przykrywką dziennikarstwa.

Główna platforma: YouTube. Dodatkowe kanały: wszystkie znane sieci społecznościowe.
Kanał:
https://youtube.com/@andriisviatyna3119
Zafiksowane elementy działalności publicznej:
sprzedaż przedmiotów wydawanych za kamienie szlachetne;
komercyjne streamy pod retoryką dziennikarską;
konkursy i losowania z deklarowanymi nagrodami w milionach dolarów;
agresywna i obsceniczna leksyka w stosunku do sędziów i urzędników.
sprzedaż kursów dziennikarstwa bez odpowiedniego zezwolenia, obietnice udzielenia odroczenia od mobilizacji na 1 rok, i główne: zaraz po zakupie szkolenia Andrij Swiatyna obiecuje wydać legitymację redakcyjną.
Okres aktywności: nie mniej niż 5 lat.
Łączny zasięg: ponad 1 mln wyświetleń.
Reakcja państwa:
brak spraw karnych;
brak rewizji;
brak działań siłowych;
działalność kontynuowana bez ograniczeń.

Szczególnej uwagi zasługuje fakt publicznej i otwartej sprzedaży legitymacji dziennikarskich na masowych platformach handlowych. W momencie przygotowania materiału w otwartym dostępie umieszczone są ogłoszenia, oferujące:
„oficjalną legitymację dziennikarską”;
„kursy online + karta prasowa”;
„ochronę prawną”, „zezwolenie”, „opancerzenie” i nawet obietnice bezproblemowego przekroczenia granicy.
Przykłady takich ogłoszeń (publikowane otwarcie, bez ograniczeń):
W szeregu ogłoszeń bezpośrednio wskazane jest imię organizatora — Czernenko Julia Wołodymyriwna, kierownik projektu „Przestrzeń medialna”. Kupującym obiecuje się, że po opłacie i otrzymaniu legitymacji:
do nich „będą odnosić się inaczej”;
pojawi się „opancerzenie”;
znikną problemy przy przekraczaniu granicy;
status dziennikarza zapewni ochronę przed presją.
Przy tym sprzedawcy wystawiają czeki fiskalne, pracują latami i nie ukrywają komercyjnego charakteru usługi.
Kluczowy moment polega nie na ocenie tych propozycji, ale na reakcji systemu:
ta praktyka istnieje publicznie, masowo i długo, nie powoduje zauważalnych siłowych lub karno-prawnych konsekwencji i nie staje się przedmiotem rezonansowych śledztw,
pomimo bezpośrednich obietnic korzyści związanych z mobilizacją i statusem.
W kontekście wcześniej rozpatrywanych przypadków to wzmacnia ogólny wniosek:
reakcja państwa zależy nie od formalnych naruszeń, ale od tego, czy działalność dotyka wrażliwych tematów mobilizacji, TCK i przymusu.



Kluczowy czynnik:
W treści brak systemowej krytyki TCK, mobilizacji i siłowych metod państwa. Nawet sam fakt maskowania sprzedaży legitymacji redakcyjnej pod szkolenie dziennikarstwa na 1 dzień może być oceniony jako fałszowanie dokumentów.
Łączność z przypadkiem ESV Inform i Szawljuka
Projekt ESV Inform i działalność Szawljuka należą do jednego klastra — dyskursu antymobilizacyjnego.
W odróżnieniu od Wasylewycza i Swiatyny:
Szawljuk i Stachiw publicznie kwestionowali legalność praktyk mobilizacyjnych;
ich materiały dotykały wrażliwych stref władzy;
po serii publikacji następowały ataki medialne, a następnie reakcja siłowa.
Tak więc różnica między przypadkami nie w formie działalności, nie w poziomie naruszeń i nie w skali audytorium.
| Kryterium | Wasylewycz | Swiatyna | Szawljuk |
|---|---|---|---|
| Lata aktywności | 10+ | 5+ | Mniej |
| Formalne naruszenia | Tak | Tak | Nie / sporny |
| Działalność komercyjna | Nie | Tak | Nie |
| Krytyka TCK | Nie | Nie | Tak |
| Reakcja organów siłowych | Nie | Nie | Tak |
Wniosek (bez bezpośrednich twierdzeń)
Analiza tych przypadków pozwala зафиксиować stabilny wzór:
system dopuszcza nawet grube naruszenia, jeśli nie dotykają konturu mobilizacyjnego;
system aktywuje się, gdy krytyka dotyczy TCK i praktyk przymusu;
stosowanie prawa nosi charakter selektywny, a nie uniwersalny.
W tej logice dziennikarstwo przestaje być kwestią standardów czy prawa.
Staje się kwestią dopuszczalnej treści.
X!. Powtarzający się wzór: od publicznej słowa do ścigania karnego
Rozpatrując przypadki Oleksandra Szawljuka, Ostapa Stachiwa i mój własny, ważne jest wyjść poza ramy indywidualnych biografii i osobistych okoliczności. Kluczowe tutaj nie jest podobieństwo ludzi, ale powtarzalność samego modelu rozwoju wydarzeń.
Nie chodzi o zbieżność oskarżeń, nie o tożsamość poglądów i nie o podobne formy aktywności. Chodzi o strukturę procesu, która w tych historiach reprodukowana jest z zadziwiającą dokładnością.
Punkt startu — publiczne słowo
We wszystkich trzech przypadkach punktem wyjścia staje się działalność publiczna związana z tematami w strefie podwyższonej wrażliwości dla państwa:
analiza lub krytyka praktyk mobilizacyjnych;
oświetlenie przypadków presji siłowej i naruszeń proceduralnych;
wyjaśnienie praw obywateli i
możliwych form ochrony prawnej;
fiksacja konkretnych epizodów przemocy lub nadużyć ze strony przedstawicieli władzy.
Na tym etapie chodzi wyłącznie o słowo — publikacje, wideo, komentarze, wywiady.
Nie o wezwania do sabotażu, nie o działania przemocowe, nie o bezpośrednie naruszenie prawa mowa.
Formowanie ramy informacyjnej: „zdemaskowanie”
Następny etap — pojawienie się materiałów w instytucjonalnych mediach, sformatowanych jako „zdemaskowania”.
Wspólne cechy takich publikacji:
fokus świadomie przesunięty z analizy faktów na dyskredytację osobowości;
treść zastąpiona szczegółami biograficznymi, etykietami i charakterystykami ocennymi;
używany leksyka formująca obraz „społecznie niebezpiecznego” lub „nieuczciwego” podmiotu;
tworzenie odczucia moralnej lub politycznej niedopuszczalności figuranta.
Formalnie takie teksty pozostają w ramach gatunku dziennikarskiego i nie zawierają bezpośrednich wezwań do represji.
Efekt legitymizacji
Takimi formami, oprócz wskazanych, mogą być:
| Kryterium | Wasylewycz | Swiatyna | Szawljuk |
|---|---|---|---|
| Lata aktywności | 10+ | 5+ | Mniej |
| Formalne naruszenia | Tak | Tak | Nie / sporny |
| Działalność komercyjna | Nie | Tak | Nie |
| Krytyka TCK | Nie | Nie | Tak |
| Reakcja organów siłowych | Nie | Nie | Tak |
Analiza porównawcza: jak działają służby specjalne przestrzeni postsowieckiej
(na materiale przypadków ukraińskich i porównywalnych przykładów RF i Białorusi)
Rozpatrując przypadki ukraińskie — od Szawljuka do Ostapa Stachiwa i związanych z nimi kampanii medialnych, — ważne jest wyjść poza kontekst lokalny i spojrzeć szerzej: jakie mechanizmy instytucjonalne są uruchamiane, i na ile są unikalne.
Przy takim podejściu staje się oczywiste, że nie chodzi o „specyfikę wojny” czy „wyjątkowe okoliczności”, ale o zestaw narzędzi dobrze znany z innych jurysdykcji postsowieckich.
Ogólna logika: nie co, a jak
Kluczowe podobieństwo między Ukrainą, Rosją i Białorusią polega nie na celach (są różne), a na metodzie:
Formowanie obrazu zagrożenia poprzez media
Legitymizacja tego obrazu jako społecznie niebezpiecznego
Przekład narracji medialnej na płaszczyznę prawną
Siłowe lub
karno-prawne zakończenie procesu
Ta droga — od słowa do sprawy — jest systemowa, a nie sytuacyjna.
Rosja: przypadek Nawalnego jako etalon cyklu represyjnego
W kontekście rosyjskim ten mechanizm został doprowadzony do formy granicznej na przykładzie Aleksieja Nawalnego:
najpierw — wieloletnia kampania „zdemaskowań”;
potem — prawna segmentacja oskarżeń (gospodarka, ekstremizm, fundusze);
dalej — uznanie infrastruktury za „ekstremistyczną”;
i wreszcie — pełna izolacja figury.
Ważne:
żaden kluczowy krok nie zaczynał się od razu od sprawy karnej.
Każdy etap poprzedzała obróbka medialna, tworząca poczucie „oczywistości” kolejnych działań.
Białoruś: przypadek Tichanowskiej i przejście od słowa do wygnania
Scenariusz białoruski nie jest mniej pokazowy, ale z innym finałem.
W 2020 roku:
najpierw były teksty i materiały o „siłach destrukcyjnych”;
potem — oskarżenia o zagrożenie stabilności;
po — wszczęcie spraw karnych;
wynik — wymuszone emigracja i instytucjonalizacja obrazu „zewnętrznego wroga”.
Białoruś demonstruje model przejściowy:
od presji administracyjnej do karnej,
od отдельных spraw — do masowej kryminalizacji dyskursu.
Tu ważne zauważyć:
represja formatowana była nie jako polityczna, a jako reakcja na „naruszenia”, „ekstremizm”, „zagrożenie bezpieczeństwa”.
Ukraina: bieżąca faza i przypadki ukraińskie
Sytuacja ukraińska zasadniczo różni się kontekstem — trwa wojna, kraj jest pod
presją egzystencjalną.
Jednak właśnie w takich warunkach szczególnie ważne jest śledzenie, jakie narzędzia stają się normą.
Na przykładzie Szawljuka i Ostapa Stachiwa rysuje się znajomy wzór:
publikacja serii materiałów z jasną ramą ocenną;
formowanie stabilnego obrazu „niebezpiecznego podmiotu”;
synchronizacja retoryki między różnymi mediami;
następująca interwencja siłowa i oskarżenia karne.
Formalnie:
nie chodzi o poglądy, a o „oszustwo”, „przeszkodę”, „rozpowszechnianie informacji”.
Faktycznie:
karane są wpływ, zasięgi, zdolność formowania alternatywnej narracji.
Wspólny punkt przecięcia trzech systemów
Jeśli usunąć różnice narodowe, zostaje jednolita konstrukcja:
media występuje jako pierwsza instancja;
służby specjalne — jako druga;
sąd — jako finalny formatyzator już podjętej decyzji.
Tekst dziennikarski w tej konfiguracji przestaje być:
śledztwem,
analizą,
opinią.
Staje się wyzwalaczem.
Dlaczego ważne зафиксиować właśnie teraz
Historia Rosji pokazuje, czym kończy się instytucjonalizacja takich praktyk.
Historia Białorusi — jak szybko tymczasowe środki stają się stałymi.
Ukraina dziś znajduje się między tymi punktami.
I pytanie polega nie na personaliach, nie na sympatiach i nie na pozycjach ideologicznych, a na następującym:
czy dziennikarstwo pozostanie przestrzenią analizy —
czy ostatecznie stanie się etapem procesu siłowego.
To właśnie ta granica, na której przypadki ukraińskie nabierają znaczenia nie tylko dla Ukrainy, ale dla całej Europy.
Ukraina i Rosja: podobieństwo mechanik medialnych przy różnych nazwach wojny
Ważne osobno зафиксиować jeden zasadniczy moment terminologii.
W Federacji Rosyjskiej pełnoskalowa
wojna przeciwko Ukrainie oficjalnie nazywana jest przez władze jako „tak zwana SVO”. Użycie tej formuły w tej analizie nie jest uznaniem ani legitymizacją terminu, a odzwierciedla wyłącznie to, jak wojna oznaczana jest w rosyjskim państwowym i afiliowanym dyskursie medialnym.
Właśnie w ramach tej narzuconej nazwy w rosyjskiej przestrzeni medialnej budowany jest stabilny system propagandy i tłumienia inności.
Porównanie logiki transmisji medialnej
Pomimo różnic w urządzeniu politycznym i statusie międzynarodowym, w praktykach medialnych Ukrainy i Rosji można wykryć strukturalnie podobne mechanizmy, jeśli rozpatrywać nie treść, a logikę podania.
W Rosji:
wojna podawana jest przez ramę „tak zwanej SVO”;
każda publiczna niezgoda automatycznie interpretowana jest jako podkopanie państwa;
odmowa udziału lub krytyka wyjaśniają się wpływem zewnętrznym, „wrogą propagandą”, „dyskredytacją armii”.
Na Ukrainie:
formuje się stabilna kategoria „uchylanta” jako obrazu publicznego;
indywidualne sytuacje prawne podawane są w ramie moralno-ocennej;
publiczne potępienie zastępuje analizę prawną.
W obu przypadkach nie chodzi o jeden materiał czy oświadczenie, a o stałą transmisję, która z czasem normalizuje pewien typ stosunku do „niewygodnych” ludzi.
Dlaczego akcent właśnie na formułach ma znaczenie
Język w warunkach wojny — to nie neutralne narzędzie.
Ustala ramy dopuszczalnego.
Gdy:
wojna otrzymuje eufemistyczną nazwę;
lub odmowa udziału w niej przekształca się w moralne
przestępstwo,
społeczeństwo stopniowo przyzwyczaja się do tego, że prawo ustępuje miejsca lojalności, a procedura — emocji.
Zasadniczy zastrzeżenie
Niniejsza analiza nie zrównuje Ukrainy i Federacji Rosyjskiej ani politycznie, ani prawnie, ani moralnie.
Chodzi wyłącznie o postsowieckie wzorce informacyjne, które:
mogą być reprodukowane w różnych krajach;
przejawiają się w momentach wysokiego napięcia;
i wymagają fiksacji właśnie wtedy, gdy jeszcze możliwa korekta.
Wspólne źródło metod: sowiecka szkoła służb specjalnych
Przy analizie praktyk stosowanych przez służby specjalne w krajach przestrzeni postsowieckiej nieuniknione powstaje jedno
niewygodne, ale zasadnicze pytanie:
dlaczego przy różnych flagach, retoryce i zewnętrznie przeciwstawnych kursach politycznych metody pracy okazują się uderzająco podobne?
Odpowiedź leży nie w bieżącej polityce, a w pamięci instytucjonalnej.
Większa część kadrowego rdzenia służb specjalnych państw postsowieckich formowała się albo:
bezpośrednio w systemie sowieckim,
albo u wykładowców szkolonych w ZSRR,
albo według materiałów metodycznych wznoszących się do tej samej szkoły.
Nie chodzi o spiski ani o koordynację, a o dziedziczoną kulturę zawodową.
Uniwersalne elementy tej szkoły
Niezależnie od kraju, w praktykach służb specjalnych byłego ZSRR reprodukują się te same kluczowe elementy:
Przewaga profilaktyki nad prawem
Najpierw — neutralizacja zagrożenia.
Potem — formalizacja prawna.
Przygotowanie informacyjne przed działaniami procesowymi
Opinia publiczna przygotowywana jest z góry:
poprzez „zdemaskujące” materiały,
poprzez dyskredytujące etykiety,
poprzez moralną izolację obiektu.
Zlewanie dziennikarstwa i pracy operacyjnej
Formalnie niezależne publikacje:
stają się źródłami dla spraw karnych;
wykorzystywane jako „społeczne uzasadnienie” represji;
tworzą wrażenie społecznego zapotrzebowania na działania siłowe.
Personalizacja zagrożenia
Zamiast analizy zjawisk — fokus na konkretnych ludziach:
bloger,
aktywista,
prawnik,
dziennikarz.
System zawsze działa prościej, gdy zagrożenie ma twarz.
Dlaczego to nie zbieg okoliczności
Podobieństwo metod nie wyjaśnia się „pożyczeniem” czy „naśladowaniem”.
Wyjaśnia się tym, że ta sama szkoła formowała identyczne odpowiedzi na kryzysy:
inność = potencjalne zagrożenie;
publiczność =
wzmocnienie
ryzyka;
neutralizacja poprzez izolację = skuteczne rozwiązanie.
Właśnie dlatego w różnych krajach widzimy te same łańcuchy:
publikacja → rezonans → działania siłowe → sprawa karna.
Zmieniają się formuły, artykuły kodeksów i polityczne hasła.
Mechanizm pozostaje.
Od Nawalnego do Białorusi — różne kraje, jedna logika
Przypadek rosyjski z Aleksiejem Nawalnym i przypadek białoruski z represjami wobec opozycji pod reżimem Łukaszenki często postrzegane są jako unikalne tragedie konkretnych krajów.
Jednak przy porównaniu widać, że:
najpierw formowano obraz zagrożenia;
potem — publiczne uzasadnienie presji;
i dopiero po tym — formalizacja prawna.
Przypadki ukraińskie, o których mowa w tym
materiale, nie identyczne pod względem skali i kontekstu, ale strukturalnie wpisują się w tę samą logikę.
Właśnie to wymaga analizy — nie do zrównania, a do ostrzeżenia.
Dlaczego fiksacja tych wzorów jest krytycznie ważna
Problem nie w konkretnych ludziach i nawet nie w konkretnych służbach specjalnych.
Problem w tym, że
nieanalizowany system skłonny jest do reprodukcji siebie.
Jeśli:
tekst dziennikarski automatycznie staje się narzędziem operacyjnym,
publiczne potępienie zastępuje procedurę prawną,
a „profilaktyka” uzasadnia dowolny nacisk,
to przestrzeń dla praw człowieka zwęża się niezależnie od kraju.
Kluczowy wniosek
Nie chodzi o „złe” czy „dobre” państwa.
Chodzi o postsowiecki inercyjny mechanizm, który aktywuje się w warunkach wojny, strachu i logiki mobilizacyjnej.
I jeśli tego mechanizmu nie nazwać, nie opisać i nie зафиксиować —
będzie kontynuował pracę, zmieniając tylko szyldy i terminy
Zawiadomienie redakcyjne
W obecnej chwili redakcja projektu „Orde Resistance” pracuje nad następnym etapem rozwoju inicjatywy.
Zaczęliśmy poszukiwanie i opracowanie bezpiecznych sposobów fiksacji i przechowywania wrażliwych danych, związanych z faktami prześladowań, przemocy, presji ze strony struktur państwowych i z nimi afiliowanych osób.
Nie chodzi o publikację „na gorąco” i nie o natychmiastowe ujawnienie materiałów, a o stworzenie chronionego archiwum elektronicznego.
Cel tego archiwum — długoterminowa fiksacja:
osobistych historii prześladowań;
potwierdzeń dokumentalnych;
cyfrowych śladów presji i represji;
świadectw, które z obiektywnych powodów nie mogą być opublikowane od razu.
Uważamy za ważne najpierw stworzyć bezpieczną infrastrukturę —
i dopiero potem proponować ludziom powierzyć nam najbardziej wrażliwe.
ich osobiste doświadczenie.
Praca trwa. W imię Sprawiedliwości.
STALKER
Добавить комментарий